Orientalizm wpisany w tożsamość libańskiej kapeli Frontal jest interesującą cechą, która ją wyróżnia na rynku metalu progresywnego, choć przecież muzyka Bliskiego Wschodu w ostatnich latach coraz wyraźniej przedostaje się na Zachód. Znaki czasów. Coś, co byłoby nie do pomyślenia jeszcze w XX wieku, dziś w dobie cyfrowych strumieni komunikacji staje się standardem. Tak oto już wydany przed sześcioma laty duży debiut Frontal pt. "Disequilibrium" został zauważony przez szersze grono zachodnich odbiorców, szczególnie tych podłączonych do sieci. Tymczasem jego następca, tegoroczny "Turbulence", nie wzbudza dużej sensacji związanej z pochodzeniem twórców i pozwala zweryfikować możliwości Frontal. Zatem pytanie brzmi z czym przybywajcie wędrowcy z Libanu?
Aktualny skład Frontal tworzą Alain Ibrahim (gitara), Mahmoud Yasine (instrumenty klawiszowe), Omar El Hage (wokal), Sayed Gereige (perkusja) i Anthony Atwe (bas), co w porównaniu do wcześniej wspomnianego debiutu oznacza drobne roszady. Otóż miejsce na basie Charles Bou Samra zajął Anthony Atwe. Jednak nie zmienia się filozofia Frontal. Kapela na krążku "Turbulence" przygotowała osiem energetycznych kompozycji, które wpisują się w standardy metalu progresywnego. W zasadzie tytuł albumu mógłby być niezłą podpowiedzią czego w sensie instrumentalnym możemy się tutaj spodziewać. Otóż słowo "Turbulence" padło już w tytule albumu pionierów gatunku, na jednym z wydawnictw Dream Theater i nie ma co ukrywać, że inspiracje Frontal twórczością Amerykanów są aż nadto słyszalne. Nie można nawet napisać, że to bliskowschodnia odmiana Dream Theater, bo Frontal stara się brzmieć bardzo po amerykańsku. Efekt?
Aktualny skład Frontal tworzą Alain Ibrahim (gitara), Mahmoud Yasine (instrumenty klawiszowe), Omar El Hage (wokal), Sayed Gereige (perkusja) i Anthony Atwe (bas), co w porównaniu do wcześniej wspomnianego debiutu oznacza drobne roszady. Otóż miejsce na basie Charles Bou Samra zajął Anthony Atwe. Jednak nie zmienia się filozofia Frontal. Kapela na krążku "Turbulence" przygotowała osiem energetycznych kompozycji, które wpisują się w standardy metalu progresywnego. W zasadzie tytuł albumu mógłby być niezłą podpowiedzią czego w sensie instrumentalnym możemy się tutaj spodziewać. Otóż słowo "Turbulence" padło już w tytule albumu pionierów gatunku, na jednym z wydawnictw Dream Theater i nie ma co ukrywać, że inspiracje Frontal twórczością Amerykanów są aż nadto słyszalne. Nie można nawet napisać, że to bliskowschodnia odmiana Dream Theater, bo Frontal stara się brzmieć bardzo po amerykańsku. Efekt?
Pomimo kulturowych akcentów, słyszalnych od pierwszych dźwięków, łatwo zauważyć, że muzycy Frontal dopiero poszukują swojej własnej tożsamości. Nie chciałbym, aby to zabrzmiało szorstko, ale album "Turbulence" mógłby być hołdem na temat twórczości Dream Theater. Na krążku dominuje bowiem więcej patentów wypracowanych przez mistrzów gatunku, aniżeli własnych pomysłów twórców z Libanu. Ostatecznie nie ma w tym nic złego. Inspiracje są potrzebne w życiu każdego twórcy, ale przed muzykami Frontal jeszcze dużo do zrobienia, aby stworzyć coś unikatowego, rozpoznawalnego w dźwiękach i słowach. Jakkolwiek by nie było, to trzeba przyznać, że album "Turbulence" ma swoje świetne momenty. Pięknie wybrzmiewają przestrzenie w trwającym przeszło jedenaście minut wielowątkowym utworze "Inside The Gage", którego dodatkową atrakcją są kapitalne wypuszczenia gitarowe Alaina Ibrahima. Głębia tej kompozycji pozwala dać duży kredyt zaufania muzykom z Libanu, którzy sztukę instrumentalnego rzemiosła opanowali na wysokim poziomie. Do magnetycznego klimatu wprowadza też nieco senna, jakby schowana za mgłą ballada "Dreamless", do której muzycy wyjątkowo dodali sporo libańskiego orientu.
Twórcy Frontal częściej, niż liryczni, to bywają drapieżni. Kompozycja "Madness Unforeseen" stanowi popis klawiszowych improwizacji Mahmouda Yasine. Jego dialog z sekcją gitarowo-perkusyjną tworzy piorunujący efekt. Do tego dochodzi kapitalne solo gitarowe Johna Petruc... yyy... Alaina Ibrahima. Czasem po prostu nie można uwolnić się od skojarzeń z Dream Theater! Gdyby to był program "Twoja Twarz Brzmi Znajomo", to w obszernych momentach mógłbym zakląć rzeczywistość, że słyszę album "Systematic Chaos". Nie inaczej jest w przypadku takich propozycji, jak "Crowbar Case", "Faceless Man" czy "Perpetuity". Rozmaite zmiany tempa, charakterystyczne przejścia pomiędzy sekcjami instrumentalnymi, ekspozycja wybranych partii instrumentalnych, takie muzyczne a change of seasons, gdzieś już było. Na szczęście wokal Omara El Hage stanowi jeden z elementów, który nie pasuje do tego porównania. Wydaje mi się, że muzycy Frontal mogliby też częściej sięgać po orientalne instrumenty, aniżeli zachwycać się obrazami i słowami z zachodniej części świata.
Tym bardziej, że utwór "Ignite" odkrywa nieco inną naturę Frontal. Tu również kapela nie chowa pazurów do poduszek, prezentując jednak zagrywki wpisujące się w technikę djentu. Znowu podobać mogą się głębokie, porozciągane przestrzenie, a klawiszowe solo Mahmouda Yasine ma szansę wywołać zachwyt u fanów astralnych podróży w odkrywaniu tajemnicy dźwięku. W podobny deseń wpisuje się kompozycja "A Place I Go to Hide", choć w tym przypadku o wiele więcej oferują gitary, aniżeli klawiszowe uniesienia, włączając w to schizofreniczne zwieńczenie utworu. W obu tych utworach słychać znacznie więcej tożsamości Libańczyków. Summa summarum album "Turbulence" to dobry przykład metalu progresywnego. Produkcja albumu jest dopracowana, co sprawia, że całość brzmi bardzo nowocześnie. W twórcach dzieła, zespole Frontal, tkwi ogromny potencjał, ale wydaje mi się, że kapela powinna zdecydowanie bardziej postawić na swoje korzenie w muzycy, aniżeli tworzyć hołdy dla czegoś, co już znamy. Jest nieźle, a może być pięknie.
Tym bardziej, że utwór "Ignite" odkrywa nieco inną naturę Frontal. Tu również kapela nie chowa pazurów do poduszek, prezentując jednak zagrywki wpisujące się w technikę djentu. Znowu podobać mogą się głębokie, porozciągane przestrzenie, a klawiszowe solo Mahmouda Yasine ma szansę wywołać zachwyt u fanów astralnych podróży w odkrywaniu tajemnicy dźwięku. W podobny deseń wpisuje się kompozycja "A Place I Go to Hide", choć w tym przypadku o wiele więcej oferują gitary, aniżeli klawiszowe uniesienia, włączając w to schizofreniczne zwieńczenie utworu. W obu tych utworach słychać znacznie więcej tożsamości Libańczyków. Summa summarum album "Turbulence" to dobry przykład metalu progresywnego. Produkcja albumu jest dopracowana, co sprawia, że całość brzmi bardzo nowocześnie. W twórcach dzieła, zespole Frontal, tkwi ogromny potencjał, ale wydaje mi się, że kapela powinna zdecydowanie bardziej postawić na swoje korzenie w muzycy, aniżeli tworzyć hołdy dla czegoś, co już znamy. Jest nieźle, a może być pięknie.
Ocena: 6/10
| Frontal - jest nieźle, a może być pięknie |
Skład: Alain Ibrahim (g), Mahmoud Yasine (ik), Omar El Hage (w), Sayed Gereige (p), Anthony Atwe (b)
|
|
| Tracklista: 1. Inside the Gage 2. Madness Unforeseen 3. Dreamless 4. Ignite 5. A Place I Go to Hide 6. Crowbar Case 7. Faceless Man 8. Perpetuity Rok wydania: 2021 | Kraj: Liban Produkcja: Frontal Dystrybucja: Frontires Music Gatunek: Metal Progresywny |
Podsumowując: "Frontal stara się brzmieć bardzo po amerykańsku"
Konrad Sebastian Morawski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz