Dzięki takim kapelom jak Threshold kondycja brytyjskiego metalu progresywnego ma się naprawdę dobrze. Muzyczni czarodzieje z Surrey swoim dwunastym albumem studyjnym pt. "Dividing Lines" dowodzą, że znajdują się w ścisłej czołówce gatunku. Nie jest to z pewnością kapela, która bije rekordy popularności wśród masowego słuchacza, ale Threshold w prog metalu znaczy wiele. Jest gwarancją świetnie napisanej, zagranej i wyprodukowanej muzyki. Właśnie w takich kategoriach należy ocenić "Dividing Lines". Porządny to album, i basta!
Różnie to w przeszłości bywało z głosami w muzyce Brytyjczyków. "Dividing Lines" jest dopiero drugim albumem po ponownym dołączeniu Glynna Morgana do zespołu, ale wydany przed pięcioma laty "Legends Of The Shires" dowiódł, że łzy po Damianie Wilsonie zdążyły wyschnąć. Od prawie dekady nie zmienia się za to trzon instrumentalny kapeli. Karl Groom i Richard West zarządzają tym okrętem w wybitny sposób, a Johanne James i Steve Anderson są jego ważną załogą. Elektrycznie w tym gronie brzmiała druga gitara rytmiczna w wykonaniu Pete'a Mortena, który przyczynił się do nagrania - moim zdaniem - opus magnum Threshold "March Of Progress" w 2012 roku, ale nie można mieć wszystkiego. Fani kapeli w listopadzie 2022 roku dostali przeszło godzinę zajebistego prog metalu zaklętego w muzyce i słowach pod postacią krążka "Dividing Lines".
Różnie to w przeszłości bywało z głosami w muzyce Brytyjczyków. "Dividing Lines" jest dopiero drugim albumem po ponownym dołączeniu Glynna Morgana do zespołu, ale wydany przed pięcioma laty "Legends Of The Shires" dowiódł, że łzy po Damianie Wilsonie zdążyły wyschnąć. Od prawie dekady nie zmienia się za to trzon instrumentalny kapeli. Karl Groom i Richard West zarządzają tym okrętem w wybitny sposób, a Johanne James i Steve Anderson są jego ważną załogą. Elektrycznie w tym gronie brzmiała druga gitara rytmiczna w wykonaniu Pete'a Mortena, który przyczynił się do nagrania - moim zdaniem - opus magnum Threshold "March Of Progress" w 2012 roku, ale nie można mieć wszystkiego. Fani kapeli w listopadzie 2022 roku dostali przeszło godzinę zajebistego prog metalu zaklętego w muzyce i słowach pod postacią krążka "Dividing Lines".
Dwie najbardziej rozbudowane struktury na krążku to "The Domino Effect" i "Defence Condition". Każdy utwór z osobna to około jedenaście minut muzycznej definicji tego, czym jest Threshold. Niezwykle przestrzenne, pełne niesamowitych instrumentalnych zwrotów akcji kompozycje zachwycają świeżym, dynamicznym brzmieniem i hipnotyzującą atmosferą. W nutach "The Domino Effect" Brytyjczycy oferują prawdziwy rollercoaster emocji. Po serii ostrych zagrywek gitarowo-perkusyjnych, atmosfera utworu gęstnieje, docierając do jesiennej melancholii. Robi się wręcz smutno, co dodatkowo Karl Groom podkreśla piękną solówką gitarową. Czy właśnie w takim świecie żyjemy? Pełnym walki, w efekcie nastawionym na nieustającą melancholię? Pośród nietypowych dźwięków z podwórka utwór "The Domino Effect" zaskakuje ożywczym finałem, będącym formą instrumentalnego dialogu Johannego Jamesa i Richarda Westa, wreszcie też pozostałych instrumentalistów. Takiej wichury muzycznych emocji dawno nie przeżyłem! Wow!
Podany już na zwieńczenie albumu "Defence Condition" zawiera prawdopodobnie jeden z najdłuższych tekstów w dyskografii Threshold. Poważne wyzwanie dla wokalisty! Zasygnalizowany telewizyjnym efektem numer w okamgnieniu rozpędza się w stylu właściwym Threshold. Co rusz Karl Groom dokłada mocniejsze partie gitary, dodając mnóstwo zadzioru pod wokale Glynna Morgana. Pomimo, że mniej tu przestrzeni w porównaniu do "The Domino Effect", to kompozycja posiada swoją wyjątkową atmosferę, którą świetnie akcentują liczne wypuszczenia instrumentalistów. Muzycy Threshold uwalniają tu swoje zdolności improwizacyjne, aby w finale wykreować iście apokaliptyczną wizję rozpadającego się świata. W sumie więc na zwieńczenie "Divding Lines" brzmi ciężko, złowieszczo, ponuro.
W zawartości krążka znajdziemy też serię szybkich, energetycznych utworów, o wiele bardziej zwartych, niż wcześniej wspomniane. Te heavymetalowe próby Threshold pod postacią takich strzałów jak "Haunted", "Let It Burn", "Complex", "Run" podkreślają budowaną konsekwentnie od ponad trzydziestu lat tożsamość kapeli. Nie brakuje tu krótkich przestrzeni, ale na dystansie tych utworów Brytyjczycy przede wszystkim uwalniają swoją dzikość. Mocne, ostre jak brzytwa riffy, podniosła atmosfera i charakterystycznie budowane zwrotki-refreny, do tego grupa ubarwień i niekontrolowanych wypuszczeń, pozwalają z miejsca rozpoznać z jakiego typu kapelą mamy tu do czynienia. To oni dziś wyznaczają standardy prog metalu na Starym Kontynencie. To Threshold w najwyższej formie.
W labiryncie inspiracji Threshold nie zabrakło też utworów, będących nieco wolniejszymi w porównaniu do pozostałej zawartości płyty, taką liryczną, jakże podniosłą próbą podkreślenia mrocznej wymowy dzieła. Nie jest to album konceptualny, ale jego utwory wiążą się w nieco podupadłym, pozbawionym komunikacji społeczeństwie. Człowiek na "Divding Lines" to osamotniona, wystraszona, niepewna jutra jednostka. Etykietką tego przesłania mogłyby być "King Of Nothing" i "Run" - wspomniane wcześniej utwory kontra wobec dynamicznego brzmienia całej płyty. Charakterystyczne dla kapeli pozostają również elektroniczne ozdobniki dźwięku, jak w kompozycjach "Hall Of Echoes" i "Silenced", w której muzycy Threshold cyfrowo modyfikują brzmienie gitar i wokali, nie tracąc przy tym jednak właściwego tej grupie pazura.
Rezultat? Jakże to piękny i porywający materiał! Bez wątpienia "Dividing Lines" wpisze się złotymi nutami w dotychczasową dyskografię Threshold. Tegoroczny album zespołu łączy konsekwencję w podążaniu progresywną ścieżką dźwięku, wyznaczoną przez zespół lata temu, a także unikatową dla Brytyjczyków atmosferę. Mroczna wymowa krążka, wynikająca z mrocznych czasów, w których żyjemy, świetnie koresponduje z jego potężnym brzmieniem. Metal progresywny ma się naprawdę dobrze, i basta!
Ocena: 9/10
![]() |
| "Metal progresywny ma się naprawdę dobrze, i basta!" |
O albumie w skrócie...
Skład: Glynn Morgan (w), Karl Groom (g), Richard West (ik), Steve Anderson (b), Johanne James (p)
|
|
| Tracklista: 1. Haunted 2. Hall Of Echoes 3. Let It Burn 4. Silenced 5. The Domino Effect 6. Complex 7. King Of Nothing 8. Lost Along The Way 9. Run 10. Defence Condition Rok wydania: 2022 | Kraj: Wielka Brytania Produkcja: Karl Groom, Richard West Dystrybucja: Nuclear Blast Records Gatunek: Metal Progresywny |
Podsumowując: "Tegoroczny album zespołu łączy
konsekwencję w podążaniu progresywną ścieżką dźwięku, wyznaczoną przez
zespół lata temu, a także unikatową dla Brytyjczyków atmosferę"
Konrad Sebastian Morawski
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z aktualnymi recenzjami!
*Możesz też zajrzeć na instagrama Progresji Po Zmroku.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz