Aktualny skład zespołu poza jego twórcami uzupełniają dziś Niklas Sandin na basie, Daniel Moilanen na perkusji i Roger Öjersson na gitarze. W sumie więc od siedmiu lat Katatonia posiada stabilny lineup i to również nie jest bez znaczenia jeśli weźmiemy pod uwagę zawartość albumu "Sky Void Of Stars". Dwunasty duży krążek Katatonii to dzieło o ogromnej sile rażenia. W sensie instrumentalnym kapela zabiera słuchaczy do świata ciężkich riffów gitarowych i partii perkusji, nostalgicznych melodii, gotyckiego noir, mrocznych wypuszczeń instrumentalnych i potępionej narracji na temat końca świata. W słowach to kreacja zużytej ludzkości, chylącej się ku upadkowi. Na nieszczęście już na poziomie jednostki to świat, który zmarniał i niewiele ma dziś nam do zaoferowania. Na szczęście to tylko popisowa wizja, która skłania do refleksji.
Na krążku znajdziemy nad wyraz dynamiczne, oparte na ciężkiej sekcji gitarowo-perkusyjnej kompozycje, którym jednak nie brakuje właściwego dla szwedzkiej kapeli onirycznego klimatu, często przybierającego formę dialogu pomiędzy instrumentalnymi przestrzeniami a zadziornymi instrumentami ("Austerity", "Birds", "Atrium"). Brzmi to nieźle. Przejmująco, drapieżnie, nade wszystko intrygująco. Słuchacze potrzebują tego mroku, jaki tworzy Katatonia, chcą być jego częścią, choć warto zauważyć, że grupa przyspieszyła. Wieloma fragmentami "Sky Void Of Stars" to album żywiołowy. Rzekłbym, iż dawno już szwedzka kapela nie była tak energiczna na instrumentach. Tempo, jakie sobie narzuciła w wymienionych utworach, jest zarówno niespodziewane, jak i fantastyczne. Do tego dochodzą piękne solówki gitarowe. Takiej Katatonii dawno nie słyszeliśmy.
Uncover the skies
And show me the birds
The birds
They rise
W każdym razie Szwedzi nie odcinają się od swoich ostatnich albumów. Melancholia. To słowo klucz, które pozwala najlepiej zrozumieć twórczość zespołu i daje się jej pochłonąć. Na dystansie "Sky Void Of Stars" nie zabrakło utworów całkowicie zanurzonych w melancholii. Flagowym przykładem może być "Opaline". Noszący znamiona ballady utwór miejscami pokazuje instrumentalne szpony, jest ciężki, agresywny, ale jego dominująca część opiera się na charakterystycznych, posępnych melodiach. One lśnią w tonie ballady, w nucie dogasającego świata. Podobnie jest w przypadku utworów "Drab Moon", "Author" oraz "Impermanence". Subtelnie podszyte efektami kompozycje stanowią przykład metalowych możliwości instrumentalistów kapeli. Równocześnie zapadają się w nostalgii, zamieniają się w popiół w sekcji wokalnej. Są też celebracją ponurej tożsamości zespołu. Również w tej grupie utworów nie brakuje kapitalnych wypuszczeń gitarowych, jak choćby solówki we wspomnianych utworach "Author" i "Impermanence".
Na krążku "Sky Void Of Stars" nie zabrakło także wolniejszych utworów, jak pulsujący "Colossal Shade", który fragmentami przywołuje skojarzenia z akcentami death n' doom z wczesnego okresu twórczości Szwedów. Jest w tym coś z pogranicza dwóch światów. Z jednej strony Katatonia brzmi nowocześnie, wpisując się w standardy dźwięku studyjnego ostatnich lat, z drugiej strony słychać tu ciężar dawnych czasów. Nie tyle surowość, co po prostu esencjonalność brzmienia przełomu wieków. Znajdziemy tu także utwór "Sclera", który nieśmiało wyznacza nowe trendy w twórczości Szwedów. Katatonia bez pośpiechu, w subtelnym ujęciu efektów, przechodzi do poziomu metalowego brzmienia. Rozwija się - nie zapominając o swojej tożsamości - do niezwykle dosadnej, podniosłej atmosfery. Tymczasem w finale albumu kompozycja "No Beacon to Illuminate Our Fall" kontynuuje te instrumentalne wątki, ale i wnosi coś nowego. To bodaj najbardziej schizofreniczny utwór w dziejach Katatonii. Kapela sięga do różnych instrumentalnych inspiracji, tj. czerpie garściami z rozmaitych efektów, bywa drapieżna, bywa melancholijna, bywa pełna histerii, tak jakby chciała zmieścić wszystkie wątki "Sky Void Of Stars" w jednym utworze. Nade wszystko brzmi zajebiście.
Heart is running low
Vanquished and confined
As we walk through the corridor
Measuring the dark
Until the meter says we can’t take no more
Lirycznie album został utrzymany w cierniach, smutku i żalu. Jonas Renske często opowiada o zdradzie. Nie obawia się pokazywać swoich blizn słuchaczom. Jest depresyjny, pełen rozczarowania przeszłością, której nie może odwrócić. Przywołuje nawet pojęcie Eschatonu, czyli końca wszystkiego. Wyobraża sobie swoje ciało leżące w grobie. Widzi ludzi przychodzących, aby kontemplować przy owym grobie - odczytuje nawet epitafium. Wątki samobójcze, całkowite zniechęcenie życiem, stały się nieodłączoną częścią "Sky Void Of Stars". Dramatycznie przygnębiająco wybrzmiewa ostatnie zdanie na płycie: "Let me rest my heart in the quiet of the dark", ale nie wszystko należy brać tu dosłownie. Jonas Renske opisuje, często na swoim przykładzie, mroczną naturę współczesnego człowieka. Nie ma tu ani krzty optymizmu, dominują grobowe przemyślenia, słowa układają się w duszach słuchaczy, niczym iskry w popiołach. Ból. Przygnębienie. Melancholia.
Czy jednak odcięcie od serotoniny, jak to poetycko zostało tu ujęte, musi przydarzyć się każdemu? Czy świat wykreowany na kolejnym albumie Katatonii dotyczy każdego z nas? Z odpowiedziami na te pytania musimy się sami zmierzyć. Jest to w każdym razie niezwykle dosadna, przejmująca i szczera aż do bólu wizja fragmentu rzeczywistości, która może dotknąć każdego z nas. Podobnie jest w przypadku albumu "Sky Void Of Stars". Łatwo będzie sobie przy nim podciąć żyły i pożegnać się z ziemskim bytem. Siła przekazu tego krążka wydaje się ogromna. To soundtrack dla upadającego człowieka. Czy rzeczywiście więc żyjemy w świecie, który nie ma nam nic do zaoferowania? Pogrążanie się w katatonicznej melancholii może być procesem trudnym, przygnębiającym i prowadzącym do depresji. Może być jesienią każdego słuchacza. Na pewno jest najbardziej szczerą wizją kondycji współczesnego człowieka, jaką nam przyszłość usłyszeć w ostatnim czasie. Wielki album, tak bardzo dziś potrzebny.
![]() |
| Słuchacze potrzebują mroku Katatonii |
Skład: Jonas Renkse (w), Anders Nyström (g), Roger Öjersson (g), Niklas Sandin (b), Daniel Moilanen (p) oraz gościnnie Joel Ekelöf (w)
|
|
| Tracklista: 1. Austerity 2. Colossal Shade 3. Opaline 4. Birds 5. Drab Moon 6. Author 7. Impermanence 8. Sclera 9. Atrium 10. No Beacon To Illuminate Our Fall 11. Absconder (wersja rozszerzona) | Kraj: Szwecja Produkcja: Katatonia Dystrybucja: Napalm Records Gatunek: Metal Progresywny Gothic Metal Rok wydania: 2023 |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz