piątek, 27 stycznia 2023

The Tangent "Songs From The Hard Shoulder" (recenzja)

Nagrania The Tangent ukazują się z dużą regularnością. Niezwykle płodna kapela od 2003 roku wydała już dwanaście albumów studyjnych, spośród których krążek zatytułowany "Songs From The Hard Shoulder" jest ostatnim nagraniem zespołu. W porównaniu do ostatniego dzieła, wydanego przed dwoma laty "Auto Reconnaissance", nie zmienił się skład The Tangent, który tworzą Andy Tillison, Jonas Reingold, Theo Travis, Luke Machin i Steve Roberts. Nie zmienia się także muzyka kapeli, która wpisuje się w dobre standardy rocka progresywnego. Taki też jest album "Songs From The Hard Shoulder", czyli solidny z rozmaitymi akcentami, dającymi się odkryć na różnych etapach tej progresywnej kopalni dźwięku. Tworzy go tylko pięć utworów, ale wyłącznie "Wasted Soul" trwa niecałe pięć minut. Pozostałe to co najmniej szesnaście minut muzyki. Zacznijmy się więc podróż po zawartości "Songs From The Hard Shoulder".

Album otwiera utwór "The Changes", który we wstępie okazuje się nad wyraz spokojny, aby nie powiedzieć flegmatyczny. Jednak po kilku minutach numer traci odporność wobec kapitalnych improwizacji instrumentalistów - jest tu sporo świetnych rockowych zjazdów, ale i można odczuć wyraźne wpływy bluesa i jazzu. Instrumentaliści The Tangent cieszą się muzyką. Są radośni i optymistyczni. Nie poddają się schematom i ograniczeniom. Ciepło, które uderza od kompozycji "The Changes" daje się łatwo przenieść na emocje słuchacza. W długiej, trwającej przeszło siedemnaście minut kompozycji, zaskakuje trochę Andy Tillison, który nie zawsze śpiewa, czasem po prostu mówiąc do słuchaczy. Generalnie rzecz biorąc utwór porusza się po obrzeżach retro rocka, co nieźle akcentują charakterystyczne partie instrumentów klawiszowych i chórki. Będzie coś retro na dystansie całego albumu. Tymczasem w okolicach dziesiątej minuty "The Changes" następuje najlepsza improwizacja na dystansie albumu. Sygnał do startu dają riffy gitarowe Luke'a Machina oraz partie klawiszowe Andy'ego Tillisona... trzy, dwa, jeden... pełen odjazd! Wolność w najlepszym progresywnym wydaniu z akcentami jazzu. Następnie trochę minimalizmu, seria instrumentalnych wojaży muzyków The Tangent i możemy czuć się w pełni wprowadzeni do albumu "Songs From The Hard Shoulder".

W klimacie folku, a także dużej liczby niepozornych zagrywek, wyłaniają się pierwsze dźwięki "The GPS Vultures". Kolejny wielowątkowy kolos w talii albumu początkowo nie angażuje. Trochę w konwencji pierwszego utworu muzycy The Tangent potrzebują czasu, aby się rozkręcić. W istocie im dłużej rozbrzmiewa "The GPS Vultures", tym więcej zaczyna tu się dziać. Tyle, że muzycy The Tangent w tym numerze wchodzą w fazę eksperymentu. Część utworu mogłaby być hołdem dla najmniej oczywistych wypuszczeń King Crimson. Instrumentaliści tworzą wymyślne partie dźwięku - na poziomie gitar, instrumentów klawiszowych, saksofonu, czy fletu. Całość pomimo ewidentnie wielu pięknych momentów (solówka gitarowa około 11 minuty to kosmos!), nie zawsze jest spójna. W zasadzie można powiedzieć, że popisy instrumentalistów kapeli przesłaniają odbiór całej kompozycji, będącej częściej wyścigami uzdolnionych i doświadczonych muzyków, aniżeli harmonijną grą. Tezę potwierdza fakt, że jest to utwór w całości instrumentalny.

Najbardziej rozbudowaną kompozycję na płycie - co w perspektywie dwóch poprzednich utworów brzmi trochę komicznie - otrzymujemy pod postacią rozpisanego na prawie 21 minut utworu "The Lady Tied To The Lamp Post". Fragment utworu znamy pod postacią ściętego do pięciu minut singla, który stanowił naprawdę piękną zapowiedź dwunastego albumu The Tangent. Tak oto na płycie już w pierwszych dźwiękach otrzymujemy znajomo brzmiące paczki dźwięku. Trochę floydowsko, leniwie, bardzo melancholijnie, muzycy The Tangent stopniowo rozkręcają ten monumentalny twór. W objęciach klasycznego rocka progresywnego instrumentaliści zespołu z każdą minutą poczynają sobie coraz śmielej. W nieznanych już z singlowej wersji fragmentach wybrzmiewają liczne gitarowe improwizacje. Utwór nabiera wyraźnego rozpędu, niekiedy zwalniając pod dyktando instrumentalnych wypuszczeń muzyków  W rozmaitych przestrzeniach przyjdzie nam usłyszeć kolejną serię eksperymentalnych zagrywek kapeli, niekiedy ostrzejsze riffy gitarowe i akcentujące wymowę krążka partie saksofonu. Finał już bardzo intensywny, choć w ostatnich dźwiękach stopniowo wyciszany. Kurz po tej wielowątkowej muzycznej bitwie opada.

W zasadzie w kategorii oddechu od tej potężnej dawki wrażeń można rozpatrywać numer "Wasted Soul", czyli niecałe pięć minut bardzo optymistycznego, nieco może przesłodzonego grania z blues'ującymi wokalami i świetną gitarową improwizacją w finale. Na końcu płyty otrzymujemy kompozycję złożoną w zasadzie z trzech części, tj. "In The Dead Of Night", "Tangential Aura" i "Reprise". Części umowne, bo łączą się ze sobą dość sprawnie. W każdym razie "In The Dead Of Night" wpisuje się w standardy prog rockowego grania, które muzycy The Tangent narzucili sobie na tej płycie, zaś "Tangential Aura" to już powrót do brzmieniowych eksperymentów. Dużo tu przestrzeni, na której znajdziemy kilka kapitalnych gitarowych zakrętów w wykonaniu Luke'a Machina, trochę klawiszowych zaklęć Andy'ego Tillisona, w tle saksofon Theo Travisa i dużo wyrazistego basu Jonasa Reingolda. Płyta wydaje się dogasać w minimalistycznym stylu, ale jeszcze raz przyspiesza w finale ("Reprise"), który stanowi mocny stempel na krążku. Jaki jest to więc album?

Zróżnicowany. Z jednej strony intensywność pomysłów muzyków The Tangent wpleciona w utwory tworzące to dzieło wydaje się ogromna. Obszernymi fragmentami można odnieść wrażenie, że kapela nie do końca panuje na wszystkim, co stworzyła na tym krążku. Z drugiej strony "Songs From The Hard Shoulder" to materiał pełen fantastycznych improwizacji instrumentalnych i rewelacyjnych wypuszczeń. Mniejsza o to, czy to wszystko układa się w spójną całość, ale na dystansie poszczególnych utworów, w ich fragmentach, można odnaleźć całe mnóstwo radości. To album stworzony przez wytrawnych i doświadczonych muzyków, jakimi są twórcy The Tangent, więc warto dać mu szansę, bo kapela stanowi żywą gwarancję tego, że "Songs From The Hard Shoulder" nie zawiedzie oczekiwań fanów rocka progresywnego. 

 Ocena: 7/10


Andy Tillison w muzycznym uniesieniu
O albumie w skrócie...


Skład: Andy Tillison (ik, w), Luke Machin (g, w), Theo Travis (f, sax), Jonas Reingold (b) i Steve Roberts (p)
 
Tracklista:
1. The Changes
2. The GPS Vultures
3. The Lady Tied To The Lamp Post
4. Wasted Soul
5. In The Dead Of Night
/ Tangential Aura / Reprise

Rok wydania:
2022
 
Kraj:
Wielka Brytania

Produkcja:
The Tangent

Dystrybucja:
InsideOut Music

Gatunek:
Rock Progresywny


Podsumowując: "To album stworzony przez wytrawnych i doświadczonych muzyków, jakimi są twórcy The Tangent"

Konrad Sebastian Morawski
 
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z aktualnymi recenzjami.
*Możesz też zajrzeć na instagrama Progresji Po Zmroku

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz