W Stowarzyszeniu Umarłych Poetów odnajdujemy słowa: "Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości", które moim zdaniem mogłyby stanowić podsumowanie najnowszego albumu studyjnego Marillion. Lata upływają. Anglicy w 2022 roku wydali swój dwudziesty duży album studyjny pt. "An Hour Before It's Dark". Krążek zarejestrowany w klimacie ostatnich nagrań kapeli nie przynosi przełomu, ale jest w nim coś absolutnie pięknego. To przeszło pięćdziesiąt minut zjawiskowego, fascynującego i magnetycznego rocka progresywnego. Definicja gatunku.
Kapela w 2022 roku zaproponowała słuchaczom siedem nagrań, spośród których wyróżniają się długie, wielowątkowe konstrukcje. Część z nich została umownie podzielona na kilka mniejszych części, więc techniczne rzecz biorąc krążek zawiera kilkanaście utworów, ale jego cała zawartość tworzy spójny materiał od pierwszego do ostatniego dźwięku. Album "An Hour Before It's Dark" nie opiera się na historii koncepcyjnej, a jego poszczególne utwory opowiadają o problemach współczesnego świata. Dużo to mroku i okropności współczesnego świata, włączając w to problemy klimatyczne, epidemię covid, a nawet politykę, choć wszystko zaprezentowane w subtelnej, nie zawsze od razu oczywistej formule. Tytułowa godzina przed mrokiem może być również interpretowana optymistycznie - jest jeszcze czas, aby coś zmienić, uchwycić upływające chwile, przeciwstawić się losowi. Tak oto Marillion pozostawia słuchaczowi dużo wolności w odbiorze krążka. Sygnalizuje problemy, pozwala się z nimi zmierzyć samemu. A te zmagania w jakże pięknej muzyce!
Kapela w 2022 roku zaproponowała słuchaczom siedem nagrań, spośród których wyróżniają się długie, wielowątkowe konstrukcje. Część z nich została umownie podzielona na kilka mniejszych części, więc techniczne rzecz biorąc krążek zawiera kilkanaście utworów, ale jego cała zawartość tworzy spójny materiał od pierwszego do ostatniego dźwięku. Album "An Hour Before It's Dark" nie opiera się na historii koncepcyjnej, a jego poszczególne utwory opowiadają o problemach współczesnego świata. Dużo to mroku i okropności współczesnego świata, włączając w to problemy klimatyczne, epidemię covid, a nawet politykę, choć wszystko zaprezentowane w subtelnej, nie zawsze od razu oczywistej formule. Tytułowa godzina przed mrokiem może być również interpretowana optymistycznie - jest jeszcze czas, aby coś zmienić, uchwycić upływające chwile, przeciwstawić się losowi. Tak oto Marillion pozostawia słuchaczowi dużo wolności w odbiorze krążka. Sygnalizuje problemy, pozwala się z nimi zmierzyć samemu. A te zmagania w jakże pięknej muzyce!
Leniwie, we właściwym sobie niepośpiechu, wybrzmiewają dźwięki pierwszej kompozycji "Be Hard On Yourself". Partie chóru i klawiszowe otwarcie Marka Kelly'ego wyznaczają znaki na drodze, którą przyjdzie nam podążać na tym albumie. Jest i Steve Hogarth. Wraz z jego słowami muzyka Marillion zaczyna się kołysać. Co rusz instrumentaliści oferują słuchaczom wypuszczenia gitarowe i klawiszowe. Atmosfera kompozycji jednak gęstnieje. Będzie tak już często na tej płycie. Czuć w niej napięcie, wręcz niepokój, te wszystkie uczucia, które towarzyszyły ostatnim latom na świecie. W finale tego wielowątkowego utworu czaruje fantastyczna, dynamiczna sekcja instrumentalna, która podkreśla wyjątkowość "Be Hard On Yourself". Kompozycja umownie podzielona na trzy części tworzy w rezultacie harmonijną całość. Podobnie jest w przypadku "Reprogram The Gene", drugiego utworu na dystansie płyty, który składa się z trzech części. Tyle, że w tym przypadku Marillion już po kilkunastu sekundach osiąga dynamiczne brzmienie. Krótkie wprowadzenie, jakby pocztówka z dzieciństwa, szybko zamienia się w intensywną sekcję instrumentalną. W porównaniu do poprzedniej kompozycji mniej tu ponurego nastroju, zaś więcej spójnych, ożywczych partii gitarowych i perkusyjnych. Ożywia się także Steve Hogarth. Pomijając krótką pauzę całość nabiera optymistycznego koloru.
Niecałe czterdzieści sekund melancholijnego przerywnika "Only a Kiss" i lądujemy na nutach utworu "Murder Machines". Angielska kapela rozkręca tu się na dobre. Wraz z pięknymi partiami gitar Steve'a Rothery'ego i Pete'a Trewavasa oraz perkusji Iana Mosleya otrzymujemy żywiołowy, dynamiczny kawałek. Idealny na singla, szczególnie gdybyśmy wyobrazili sobie czasy radia i telewizji. W perspektywie dwóch kompozycji zamykających album kolejny w talii utwór "The Crow and the Nightingale" wydaje się igraszką. Muzycy Marillion powrócili tu do zasygnalizowanego w pierwszym utworze klimatu wypełnionego nastrojowością z pogranicza melancholii i nostalgii. Znowu można zatrzymać się, zamknąć oczy, pochwycić przemijający czas. W pięknych instrumentalnych przestrzeniach Marillion brnie niczym ptak, niech będzie to kruk. Pięknie wybrzmiewa podniosły finał utworu. Czarują liczne akcenty instrumentalistów. Całość fragmentami przypomina kompozycję filmową - wyobrażam sobie zwieńczenie wielkiego filmu utworem "The Crow and the Nightingale". Doskonale wybrzmiewa też finałowe solo gitarowe w wykonaniu Steve'a Rothery'ego, a idealnym uzupełnieniem okazują się partie chóru.
Przedostatnią kartą w talii nowego albumu Marillion jest utwór "Sierra Leone". Duża część jedenastominutowej kompozycji opiera się na stonowanej sekcji instrumentalnej. Utwór rozkręca się leniwie, zawierając podniosły moment w środkowej części i dwie patetyczne solówki gitarowe bliżej finału. Ponadto muzycy Marillion opowiadając o godności człowieka, a w zasadzie jej utracie w walce o surowce, kreują przygnębiającą atmosferę, którą jednak kończy wypełnione nadzieją wyznanie: "I’m dreaming in the white sand". Na koniec albumu "An Hour Before It's Dark" Anglicy przygotowali utwór "Care". Ta najbardziej rozbudowana kompozycja na krążku zawiera przeszło piętnaście minut muzyki. Otwiera ją świetny motyw basowy Pete'a Trewavasa, trochę tak jakby Marillion wszedł w tryb bluesa. Po chwili dołączają do niego Ian Mosley i Steve Rothery, przenosząc utwór na charakterystyczne prog rockowe przestrzenie. W rezultacie po pięciu minutach następuje chwilowe wyciszenie, załamanie tempa. Instrumentaliści zatapiają się w nostalgii, docierając nawet do minimalistycznego klimatu. Ten rozrywają wypuszczenia instrumentalistów - znowu świetny Steve Rothery na gitarze, czy też wrażliwy na klawiszach Mark Kelly. Wreszcie podniosły finał, mocne zakończenie albumu. Światła gasną.
Marillion starzeje się pięknie. Dwudziesty duży album kapeli to jedno z najlepszych nagrań ze Stevem Hogharthem w składzie, a zarazem najlepszy album w XXI-wiecznej historii zespołu. Krążek dojrzały, mądry, zagrany perfekcyjnie. Często zmienia się jego atmosfera, zmieniają się akcenty, a pomimo tego "An Hour Before It's Dark" nie traci charakteru. Materiał napisany przez wybitnych muzyków, prawdziwe legendy gatunku, tylko podkreśla wyjątkowość Marillion. Opowiada o współczesnych problemach świata i brzmi tak, jak rock progresywny powinien brzmieć - baz barier, narzuconych schematów, od serca, przejmująco i hipnotycznie. Piękne dzieło.
Ocena: 9/10
![]() |
| "Definicja gatunku" (fot. Annie-Marie Forker Photography) |
Skład: Pete Trewavas (b), Ian Mosley (p), Steve Rothery (g), Mark Kelly (ik) i Steve Hogarth (w), a także gościnnie Choir Noir
|
|
| Tracklista: 1. Be Hard On Yourself i. The Tear in the Big Picture ii. Lust for Luxury iii. You Can Learn 2. Reprogram the Gene i. Invincible ii. Trouble-Free Life iii. A Cure for Us? 3. Only a Kiss 4. Murder Machines 5. The Crow and the Nightingale 6. Sierra Leone i. Chance in a Million ii. The White Sand iii. The Diamond iv. The Blue Warm Air v. More Than a Treasure 7. Care i. Maintenance Drugs ii. An Hour Before It's Dark iii. Every Cell iv. Angels on Earth Rok wydania: 2022 | Kraj: Wielka Brytania Produkcja: Marillion, Michael Hunter Dystrybucja: earMUSIC, Intact Recordings Gatunek: Rock Progresywny |
Podsumowując: "Krążek zarejestrowany w klimacie ostatnich nagrań kapeli nie przynosi przełomu, ale jest w nim coś absolutnie pięknego. To przeszło pięćdziesiąt minut zjawiskowego, fascynującego i magnetycznego rocka progresywnego. Definicja gatunku"
Konrad Sebastian Morawski
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z aktualnymi recenzjami.
*Możesz też zajrzeć na instagrama Progresji Po Zmroku.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz