sobota, 11 lutego 2023

Sunchild "Exotic Creatures and a Stolen Dream" (recenzja)

Ukraiński artysta Antony Kalugin uzyskał dobrą reputacją tworząc muzykę w licznych projektach, takich jak m.in. Karfagen i Hoggwash. Wydał też wiele albumów solowych, choćby w 2022 roku, gdy zarejestrował krążek "Rebirth". Tymczasem w 2023 roku Antony Kalugin swoją muzyczną uwagę skupił na innym znanym z jego działalności projekcie, czyli Sunchild. Album zatytułowany "Exotic Creatures and a Stolen Dream" to już ósme duże dzieło wydane pod tym szyldem.

Muzykę zawartą na krążku "Exotic Creatures and a Stolen Dream" charakteryzuje ciepłe brzmienie, nieco nawiązujące do twórczości takich kapeli jak Camel i Yes, choć w przypadku ukraińskiego twórcy zabrakło wyrafinowana i subtelności. Po odsłuchu krążka łatwo o wrażenie, że kompozycje tworzące album mocno czerpią z angielskich klasyków rocka, ale niewiele dają od siebie. Są raczej mało oryginalną celebracją klasyki rocka progresywnego, aniżeli autonomicznym, inspirującym kolejne pokolenia twórców materiałem. Dość powiedzieć, że na dystansie albumu "Exotic Creatures and a Stolen Dream" usłyszymy dwa utwory, tj. "Life Lines" i "Northern Skies". Pierwszy trwa przeszło dwadzieścia sześć minut, drugi przeszło czternaście minut. Dodatkowo muzycy Sunchild dołożyli cztery utwory bonusowe, będące w zasadzie skróconymi wersjami lub wycinkami wcześniejszych kompozycji. Warto więc skupić się na dwóch wymienionych, wielowątkowych utworach.

W "Life Lines" - podzielonym na siedem części - brakuje motywu, który na dłużej zapadłby w pamięć. Niezwykle rozbudowana kompozycja w kolejnych odsłonach nieco zmienia swoje oblicze. A to łagodnieje, a to brzmi bardzo rockowo. Trudno jednak odczuć wyraźną łączność pomiędzy kolejnymi jej fragmentami. W niektórych momentach "Life Lines" wybrzmiewają ładne solówki (szczególnie na poziomie gitar), ale finalnie nie jest to muzyka spójna. Raczej coś w rodzaju niezdarnie poskładanego Frankensteina, który w dodatku mógłby być kopią. Wszakże na nowym krążku Sunchild odnajdziemy mnóstwo zapożyczeń z rocka przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ukraińska kapela, brnąc przez kolejne fragmenty "Life Lines", raczej kokietuje słuchacza znanymi zewsząd patentami, aniżeli tworzy własną historię. Brakuje oryginalności. Czarę goryczy może przelewać fakt, że Antony Kalugin wiele pomysłów zaproponowanych w zawartości "Exotic Creatures and a Stolen Dream" zaczerpnął ze swoich solowych nagrań. Każdy kto do tej pory śledził jego twórczość, nie odnajdzie tu nic odkrywczego.

Podobnie jest w przypadku "Northern Skies". Wydłużona kompozycja o bardzo balladowym, nieco sentymentalnym charakterze, została podzielona na cztery części. W pierwszych kilku minutach ów sentymentalizm Kalugina może nawet się podobać. Na ładnie zaprezentowanym podkładzie klawiszowym Antony Kalugin tworzy uroczy dialog z kobiecym głosem - Olhą lub Marią. Te fragmenty mają w sobie jakąś tajemnicę. Chcą być odkrywane przez słuchacza. Seria efektów tylko to zainteresowanie potęguje. Do tego dochodzą akcenty gitarowe. Całość dryfuje, choć nie uwalnia się od oczywistych reinterpretacji angielskimi klasykami gatunku. Pomimo naprawdę niezłego solo gitarowego kompozycji brakuje mocnego rozwinięcia. Zawodzi oczekiwania w kolejnych częściach. Watersowanie Kalugina wypada nieco karykaturalnie, a licznym przestrzeniom kreowanym przez Sunchild brakuje większej ilości instrumentalnych środków. W dodatku mniej więcej od połowy "Northern Skies" zaczyna się totalnie rozjeżdżać. Czasem brzmi kuglarsko, niekiedy sięga do bogatej kopalni nagrań spod znaku neo rocka progresywnego, nawet w finale rozłoży się na intrygującej przestrzeni, ale wciąż pozostaje bez wiodącego motywu, który spinałby utwór w spójną całość. Oczywiście w muzyce bywa, że potrzebny jest chaos. Czasem ów chaos jest najlepszym środkiem wyrażania uczuć, ale muzyce Sunchild to nagromadzenie różnych patentów do jednego utworu ewidentnie nie służy.

Muszę więc przyznać, że Antony Kalugin złapał zadyszkę. Niezwykle uzdolniony artysta zarejestrował z Sunchild krążek, który nie opowiada historii zapadającej na dłużej w pamięci. W rezultacie "Exotic Creatures and a Stolen Dream" okazuje się wędrówką po różnych gatunkach angielskiego rocka. Jest niczym echo największych twórców rocka progresywnego. Można w tym odnaleźć coś przyjemnego, można wcielić się w rolę górnika wydobywającego cenne kamienie spod ziemi, ale czy słuchacze nie wolą raczej być świadkiem szlifowania diamentów? Sunchild dużo jeszcze brakuje do osiągnięcia tego poziomu artystycznego wyrazu. 
 
Ocena: 4/10

Za mało od siebie!
O albumie w skrócie...


Skład: Antony Kalugin (efekty, ik, ip, w), Ivan Goritski (p), Alexandr Pavlov (g), Max Velychko (g), Konstantin Ionenko (b), Yan Vedaman (sax), Sergii Kovalov (akordeon), Olha Rostovska (w), Maria Panasenko (w) oraz Dmytro Ignatov (g)
 
Tracklista:
1. Life Lines
a) Timeless Motion
b) Wings Of The Storm
c) The New Day Dawning
d) In The Garden Of Hope
e) Beautiful Creatures
f) Crimson Queen
g) The Tide

2. Northern Skies
a) Only in Wildest Dreams
b) In The Valley Of a Stolen Dream
c) Haunted Visions
d) Under The Northern Skies  
 
Kraj:
Ukraina

Produkcja:
Antony Kalugin

Dystrybucja:
Caerllysi Music

Gatunek:
Rock Progresywny
Rock Symfoniczny

Rok wydania:
2023


 
Podsumowując: "Watersowanie Kalugina wypada nieco karykaturalnie, a licznym przestrzeniom kreowanym przez Sunchild brakuje większej ilości instrumentalnych środków"

Konrad Sebastian Morawski
 
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z aktualnymi recenzjami.
*Możesz też zajrzeć na instagrama Progresji Po Zmroku.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz