Krążek zawiera dziesięć kompozycji. Charakteryzuje je niezwykle przestrzenne, niesamowicie dopracowane brzmienie. Począwszy od podniosłego, w strzępach zdradzającego metalowy rodowód kapeli numeru "Within Reach", ku finałowemu utworowi tytułowemu, muzycy Klone zabierają słuchaczy do świata, który zaangażuje cały ich układ nerwowy. W kolejnych utworach tworzących "Meanwhile" popłyną łzy, krew stanie się gorąca, dotrzemy do stanu wściekłości, ale i rezygnacji. Synapsy będą się wyładowywać, wzrok stanie się bystrzejszy, a słuch będzie domagał się narkotyku z tytułem nowego krążka francuskiego zespołu. To bez wątpienia najlepszy album w repertuarze Klone. O jego sile świadczy niesamowicie emocjonalna siła przekazu, uwydatnionego na poziomie kapitalnych partii wokalnych, a także umiejętność łączenia metalowych szlifów z atmosferycznym rockiem. Do tego dochodzą wspaniałe akcenty (szczególnie na poziomie saksofonu) i struktura albumu, który niczym w najlepszych progresywnych nagraniach zmienia swój klimat zaskakując słuchaczy oraz dając im możliwość uczestnictwa w rozbudowanych korytarzach dźwięku.
Na dystansie albumu warto zachować czujność, ponieważ przejścia pomiędzy kolejnymi utworami okazują się niezwykle subtelne, prawie niezauważalne. Są niczym cienkie nici, które finalnie tworzą pajęczynę emocji. Ich kolejne wymiary odkrywa kompozycja "Blink Of An Eye", która charakteryzuje się nostalgicznym klimatem. Wśród sygnałów roztrzaskanego saksofonu, wraz z kolejnymi przejmującymi frazami wyśpiewanymi przez Yanna Lignera i w oparciu o wyrazistą sekcję instrumentalną, muzycy Klone przedostają się do wyobraźni słuchacza. Bez pośpiechu, przyjemnie, choć w objęciach specyficznej francuskiej melancholii, stajemy się częścią tego atrakcyjnego świata muzycznych wyobrażeń. Klimat albumu "Meanwhile" gęstnieje wraz z utworem "Bystander". To podniosła, wystrzelona pod niebiosa kompozycja, której nie brakuje dynamicznych zwrotów akcji. Yann Ligner osiąga tu najbardziej emocjonalne rejestry w swojej karierze wokalnej, a instrumentaliści Klone stają się zaklinaczami muzycznego rytuału, rozpływają się w instrumentalnych przestrzeniach, aby w finale uderzyć w dzikim, agresywnym stylu. Umierałem i rodziłem się na nowo wraz ze słowami...
All the tears will do nothing
If we can't run away from time
We're not ready to forget what you gave us
It's engraved in the sky
...w tej progresywnej konstrukcji, mającej szansę stać się legendą jeszcze za życia twórców, kolejna zmiana klimatu następuje w utworze "Scarcity". Charakterystyczny gitarowy riff Guillaume Bernarda ponownie wprowadza do świata francuskiej melancholii. Kapela ociera się o patenty spod znaku nowego metalu, zachowując jednak właściwy sobie styl. Kolejna nieco wolniejsza karta w talii albumu "Meanwhile" zachęca do kontemplacji, wywołuje refleksje, a przy tym też poważną porcję dreszczy na skórze, szczególnie wtedy, gdy w dialog z instrumentalistami wdaje się Yann Ligner. Z tych emocji wyciągają kolejne partie saksofonu w utworze "Elusive". Niczym rozbite lustro, nieregularny, fragmentami szczątkowy sax daje sygnał do startu intensywnej sekcji gitarowo-perkusyjnej. Muzyka Klone znowu nabiera mocnego uderzenia. Francuzi ponownie przypominają o swojej metalowej tożsamości. Wszystko jednak w towarzystwie nieodpornej na przestrzenie atmosfery, we właściwym dla tego albumu podniosłym klimacie.
Zmienność - niczym pogoda w Europie - stała się nierozerwalną częścią krążka. Wszakże kolejny utwór, czyli "Apnea", rozpoczyna się leniwie. Gęste metalowe brzmienie instrumentów ustępuje sielskiemu, w zasadzie optymistycznemu klimatowi, który wyraźnie na poziomie gitar i perkusji akcentują muzycy Klone. Wyjątkowy, jak na standardy tego materiału, pogodny charakter numeru "Apena" okazuje się ważnym uzupełnieniem tajemniczej całości. Jest przebłyskiem słońca w mrocznym muzycznym outficie "Meanwhile". Do tego dochodzą świetne improwizacje gitarzystów, które finalnie przyprawiają utwór o nieco drapieżności. Natomiast drapieżności nie brakuje już w kompozycji "The Unknown" opartej na krótkich, ostrych riffach gitarowych i partiach perkusji w stylu groove. Efekt wokalu przedzierającego się przez burzliwe chmury dźwięku spodoba się przede wszystkim słuchaczom ceniącym metalową stronę twórczości Klone. Instrumentalna improwizacja w finale utworu trzyma w napięciu do ostatniej sekundy i nie po raz pierwszy na dystansie albumu zachwycają schizofreniczne partie saksofonu.
I saw you in my deepest dreams
Then I won't let you go
we'll have the world we need
For there's a ray of hope
Muzycy Klone rytualizują brzmienie w utworze "Night and Day". Autonomiczne partie perkusji i spopielony wokal wysyłają emocjonalne sygnały do reszty instrumentalistów. Leniwie, ale pełne napięcia zagrywki, wreszcie osiągają właściwą tej płycie podniosłość. Na krótko, na chwilę. Całość odzwierciedla cykl nocy i dni - wycisza się, aby uderzyć zaskakującą intensywnością instrumentów. Sięga do melancholijnego nurtu, aby potrząsnąć słuchaczem. Z tego cyklu wydobywa utwór "Disobedience", będący bodaj najcięższą próbką możliwości Klone. Mniej w przypadku tego utworu akcentów, które zbudowały album "Meanwhile", o wiele więcej celebracji ostrego, niekiedy wręcz brutalnego instrumentarium, choć z odpowiednim wkładem wrażliwości, którą Francuzi starają się eksplorować od kilku lat.
Na finał najbardziej rozbudowana kompozycja tytułowa, będąca nie tyle streszczeniem albumu "Meanwhile", co fantastycznym jego zwieńczeniem. Po serii metalowych zagrywek trafiamy do przestrzeni instrumentalnych improwizacji - te na poziomie gitar oraz instrumentów klawiszowych wybrzmiewają zachwycająco. Muzycy Klone odłączają tu się od wszelkich założeń. Dają czadu w wielowątkowej, pełnej niesamowitych zwrotów strukturze, a wokal sprawia wrażenie jakby uciekały z niego ostatnie fragmenty życia. Jeszcze trochę, jeszcze kilka słów. Yann Ligner zamienia się w popiół, instrumentaliści zachowują siłę w brzmieniu, a mroczne partie saksofonu zapowiadają koniec tego pięknego albumu.
Potrzebuję kilku oddechów. Wdech. Wydech. I tak wkoło. Za chwilę dojdę do siebie. Wyjrzę przez okno, aby sprawdzić czy na moje niebo nie nadciągnęła burzowa chmura. Następnie ponownie włączę "Meanwhile" pozostając we wrażeniu, że ten krążek pozostanie ze mną już na zawsze. Wielkie dzieło. Emocjonalny monument.
Skład: Yann Ligner (w), Guillaume Bernard (g), Aldrick Guadagnino (g), Enzo Alfano (b), Morgan Berthet (p), Matthieu Metzger (ik, sax)
|
|
| Tracklista: 1. Within Reach 2. Blink Of An Eye 3. Bystander 4. Scarcity 5. Elusive 6. Apnea 7. The Unknown 8. Night and Day 9. Disobedience 10. Meanwhile Rok wydania: 2023 | Kraj: Francja Produkcja: Syncope Prod Klonosphere Dystrybucja: Kscope Gatunek: Metal Progresywny Rock Progresywny Art Rock |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz