wtorek, 17 października 2023

Roger Waters "The Dark Side Of The Moon Redux" (recenzja)

Roger Waters, przestałem Pana rozumieć. Czy to moja wina?

Legendarny muzyk od pewnego czasu przebywa w więzieniu, które sam sobie wybudował. Jego zaangażowanie w politykę stało się nienaturalne. Roger Waters oskarża. Niezależnie od tego czy jego poglądy polityczne są słusznie, czy nie, to stały się one ważniejsze, niż muzyka, którą tworzy. Przebywający w więzieniu swojego politycznego zaangażowania muzyk po kilkudziesięciu latach znowu podczas koncertu potrafi napluć swoim słuchaczom w twarz. Inaczej, niż w czasach "The Wall", bo wtedy świat był inny, a podziały na nim o wiele bardziej zero-jedynkowe, niż dziś. Tak oto spoza muru Roger Waters przypomina o klasyku, którego był współautorem. Na pięćdziesiątą rocznicę zarejestrował od nowa album "The Dark Side Of The Moon", któremu nadał tytuł Redux. Zrobił to ze swoim składem. Jako Roger Waters, więzień swojej legendy.

Album zwiera dziesięć reinterpretacji oryginalnej tracklisty klasyka z 1973 roku. Były kolega Rogera Watersa z Pink Floyd Nick Mason zdążył już się wypowiedzieć, że "Redux" jest "absolutnie genialny". Tymczasem w mojej ocenie to dzieło absolutnie dziwaczne. Warto uświadomić sobie, że przed każdym utworem Roger Waters zarejestrował partie mówione, najczęściej zbyt wydłużone, przegadane. Nie dodają one klimatu płycie, a pewnie taki był zamysł. Powstał efekt w stylu: "Kiedy on przestanie mówić? Chcę posłuchać muzyki!". Roger Waters ma dużo do powiedzenia, to oczywiste. Po kilku pierwszych przesłuchaniach "Redux" jego przemyślenia mogą uchodzić za ciekawostkę. Jednak za którymś kolejnym razem stają się nużące. Na szczęście, gdy wybrzmiewa już muzyka, Roger Waters zaczyna śpiewać. W swoim stylu: subtelnie, poetycko, z godnością właściwą jego wiekowi.
 
Muzyka. Mniej szlachetna, niż w oryginale. Całkowicie pozbawiona solówek gitarowych, surowa wtedy gdy będziemy porównywać ją do klaska rocka progresywnego. Tyle, że sam Roger Waters stwierdził, że "Redux" jest bardziej albumem tribute wobec oryginału, aniżeli jego faktyczną reinterpretacją. Istotnie tylko cienie Pink Floydów odbijają się w niektórych momentach tego krążka. Niektóre efekty są fantastycznie odnowione ("On The Run", "Money", "Any Colour You Like"), inne bardzo zbliżone do oryginału przy zachowaniu jednak odpowiednich proporcji ("Time", "Us and Them", "Brain Damage", "Eclipse"), bo to nie jest płyta Pink Floyd, tylko requiem muzyka, któremu doskwiera upływ czasu. Na krążku zabrakło mi także fenomenalnej wokalizy Clare Torry w "The Great Gig In The Sky" - wersja z "Redux" jest nie do zaakceptowania. Pomijając kilka niezłych efektów w "Money" również w tym przypadku trudno mi się pogodzić z przemieleniem atmosfery tego wyjątkowego utworu. Szyderczy śmiech Watersa w "Brain Damage" dobrze to wszystko podsumowuje.

Bardzo lubię ostatnie solowe dokonania Rogera Watersa. Uważam, że wydany przed pięcioma laty album "Is This the Life We Really Want?" był wytrawny, niczym godnie postarzałe wino. Nie potrafię jednak znaleźć zbyt wiele radości w albumie "The Dark Side Of The Moon Redux". Kolekcja legendarnych utworów w tegorocznej reinterpretacji Rogera Watersa to niczym fragmenty stłuczonego lustra. Błyszczą w nich jakieś odbicia wielkości legendarnego albumu z 1973 roku, ale to zdecydowanie za mało. Lepiej by wyszło i muzykowi, i słuchaczom, aby ten pierwszy wydał książkę. Roger Waters próbuje być dziś usłyszany. Nie podejmuję się oceny jego poglądów, ale sieczka, jakiej dokonał na "The Dark Side Of The Moon" sprawia, że nie chcę go takiego słyszeć.  

 Ocena: 5/10


O albumie w skrócie...


Skład: Roger Waters (b, e, w), a także Gus Seyffert (b, g, ik, ip, w), Joey Waronker (ip, p), Jonathan Wilson (g, ik), Johnny Shepherd (ik), Via Mardot (thermin), Azniv Korkejian (w), Gabe Noel (is), Jon Carin (ik) i Robert Walter (ik)
 
Tracklista:
1. Speak to Me
2. Breathe
3. On the Run   
4. Time
5. The Great Gig in the Sky
6. Money
7. Us and Them
8. Any Colour You Like
9. Brain Damage
10. Eclipse

Rok wydania:
2023

Kraj:
Wielka Brytania

Produkcja:
Roger Waters, Gus Seyffert

Dystrybucja:
SGB, Cooking Vinyl

Gatunek:
Art Rock


Podsumowując: "Roger Waters oskarża. Niezależnie od tego czy jego poglądy polityczne są słusznie, czy nie, to stały się one ważniejsze, niż muzyka, którą tworzy"

Konrad Sebastian Morawski
 
*Polub Progresję Po Zmroku na facebooku i bądź na bieżąco z aktualnymi recenzjami.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz