Ostatni album Everon ukazał się w 2008 roku. To szmat czasu! Uzasadnione więc wydaje się pytanie co się działo z zespołem? W zasadzie niewiele wiadomo, ale główny mózg kapeli, wokalista i multiinstrumentalista Oliver Philipps, stwierdził, że Everon nigdy nie udał się na emeryturę, czego dowodzi ósmy album grupy zatytułowany "Shells".
Kapela wywodząca się jeszcze z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku weszła na rynek muzyki w czasach absolutnego rozkwitu metalu progresywnego. To przecież wtedy swoje wielkie dzieła nagrywali tacy tytani gatunku jak Dream Theater, Queensryche czy Fates Warning. W starszych nagraniach Everon daje się także odczuć inspiracje twórczością tych zespołów, ale jednak kapeli zawsze było bliżej do prog rocka. Tak jak dziś zespół potrafi zaprezentować mocne, dynamiczne prog metalowe standardy ("No Embrace", "OCD", "Flesh"), ale przede wszystkim w swojej twórczości nawiązuje tam skąd się wywodzi, czyli do rocka progresywnego made in Germany. Musi to więc brzmieć solidnie, ale często też koślawo. Taki też jest album "Shells". Definiuje go solidność, czasem przeszkadza odtwórstwo, ale nie brakuje tu wysmakowanym momentów.
Kapela wywodząca się jeszcze z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku weszła na rynek muzyki w czasach absolutnego rozkwitu metalu progresywnego. To przecież wtedy swoje wielkie dzieła nagrywali tacy tytani gatunku jak Dream Theater, Queensryche czy Fates Warning. W starszych nagraniach Everon daje się także odczuć inspiracje twórczością tych zespołów, ale jednak kapeli zawsze było bliżej do prog rocka. Tak jak dziś zespół potrafi zaprezentować mocne, dynamiczne prog metalowe standardy ("No Embrace", "OCD", "Flesh"), ale przede wszystkim w swojej twórczości nawiązuje tam skąd się wywodzi, czyli do rocka progresywnego made in Germany. Musi to więc brzmieć solidnie, ale często też koślawo. Taki też jest album "Shells". Definiuje go solidność, czasem przeszkadza odtwórstwo, ale nie brakuje tu wysmakowanym momentów.
Krążek opiera się na prog rockowym wzorcu. Duża część utworów charakteryzuje się ciepłym klimatem, nieco budzącym skojarzenia ze skandynawskimi przedstawicielami gatunku ("Travels", "Monster", "Grace", "Children Of The Earth"). Spokojne, niekiedy wręcz leniwe, kołyszące utwory, wzbogacone bogatą paletą instrumentów klawiszowych i urozmaiconym wokalem, rozkręcają się w kierunku patosu. Często są wykańczane podniosłą sekcją gitarowo-perkusyjną, a na finiszu wybrzmiewają tu również efektowne solówki gitarowe. Niby nic oryginalnego, ale łatwo zauważyć, że muzycy Everon solidnie opanowali prog rockowe rzemiosło. Nie są w tej sztuce uczniami na ocenę bardzo dobrą, ale potrafią wykuć i uczciwie odtworzyć sprawdzone, znane już patenty. Muzyka zespołu nie brzmi dobrze tylko wtedy, gdy kapela zbliża się w kierunku aż nadto patetycznych, maślanych aranżacji.
Pewnym wyróżnikiem twórczości Everon są folk i szeroko rozumiane klimaty fantasy ("Pinocchio's Nose"), tak jakby kompozycje grupy miały stać się częścią wysokobudżetowej produkcji filmowej. Ludową wymowę dzieła wzmacniają na wokalach Helena Iren Michaelsen i Leah, a zaprezentowane w różnych częściach płyty pomysły z pogranicza folku i fantasy urozmaicają atmosferę albumu. Fantastyczna w tej materii okazuje się ballada "Broken Angels", będąca chyba najbardziej przejmującym momentem w dziejach Everon. To piękna, wzniosła kompozycja o umiejętnie budowanym klimacie, którego apogeum następuje w wielkim instrumentalnym finale. To równocześnie zdecydowanie najlepszy spośród wszystkich lirycznych pomysłów zaprezentowanych przez Niemców na dystansie albumu "Shells".
W każdym razie ten krążek to nie tylko pompatyczne momenty. Celowo wcześniej wspomniałem o klasykach prog metalu, bo Everon potrafi mocniej zagrać na instrumentach. Ba! Gdyby album "Shells" utrzymał poziom pierwszego utworu, tj. "No Embrace", to Everon miałby ogromne szanse, aby dotrzeć do znacznie większej grupy słuchaczy, niż miało to miejsce prawie dwie dekady temu. To bowiem kompozycja oparta na ciekawej, wciągającej strukturze. Pełno tu świetnych zagrywek w sekcji instrumentalnej, interesująco prezentuje się ożywiona sekcja wokalna. Całość wieńczy klasyczna solówka gitarowa ze szczyptą wirtuozerii. W sumie więc "No Embrace" to utwór o mocnej prog metalowej sile rażenia. Hymniczna ilustracja możliwości Everon. Znakomicie brzmią także inne utwory, w której Everon pozwala sobie na więcej, choć kapeli przydarzyło się też zaprzepaścić potencjał utworu "Guilty as Charged", którego motyw zaprezentowany na starcie nie został rozwinięty. A szkoda!
Natomiast prawdziwą perłą na krążku okazuje się trwająca prawie piętnaście minut kompozycja "Flesh". Wielowątkowa, rozbudowana struktura, wprowadza się do świadomości słuchacza seriami podniosłych, wybornych partii instrumentalnych Muzycy Everon grają tu jak natchnieni. Rewelacyjne partie gitarowe przeplatają się z przyjemnymi partiami klawiszowymi. Efektowne złamania tempa utworu i jego wielowymiarowość tworzą spójną, pięknie współbrzmiącą całość. Everon potrafi tu mocno nastroszyć instrumentalne pazury, brzmi o wiele drapieżniej, niż można byłoby się spodziewać po tej kapeli (szczególnie w środkowej części "Flesh"), ale też nie brakuje subtelności charakterystycznej dla dominującej części albumu "Shells". Usłyszymy tu więc efektowne solówki gitarowe, orkiestracje i narrację właściwą niektórym baśniowym pomysłom Everon. To jak soundtrack do przygód pozytywnego bohatera, który musi mierzyć się z niegodziwościami świata. W sumie więc "Flesh" to najlepsza wizytówka możliwości Everon. Kompozycja, na którą z pewnością warto było czekać kilkanaście lat.
Niestety za nagraniami kryje się tragedia. Everon zarejestrował "Shells" w oryginalnym składzie, który tworzą Oliver Philipps, Ulli Hoever, Schymy i Christian Moos. Ten ostatni, znany częściej jako Moschus, zmarł pod koniec 2024 roku. Nagłe odejście perkusisty zostało zresztą przedstawione w utworze "Until We Meet Again". Pewne jest więc, że to ostatni album Everon w składzie jaki znamy. Tak oto kilkanaście lat oczekiwania na nowy album niemieckiej grupy zostało wynagrodzone niewątpliwie rzetelną dawką prog rocka, wokół którego jak księżyce wokół planet, kręcą się też prog metalowe zręby. W zawartości "Shells" odnajdziemy sporo fajnych momentów, szczyptę magii i trochę tego, co już gdzieś słyszeliśmy.
Ocena: 7/10
_MEMOpozmroku Skład: Oliver Philipps (g, ik, orkiestracje, w), Ulli Hoever (G), Schymy (b), Christian "Moschus" Moos (ip, p), a także gościnnie Jason Gianni (p), Helena Iren Michaelsen (w), Leah (w) Tracklista: 1. No Embrace 2. Broken Angels 3. Travels 4. Pinocchio's Nose 5. Monster 6. Shells 7. Grace 8. Guilty as Charged 9. Children of the Earth 10. OCD 11. Until We Meet Again 12. Flesh Produkcja: Olivier Philipps Dystrybucja: Music Theories Recordings Kraj: Niemcy Rok wydania: 2025 | |
| Gatunek: Rock Progresywny, Metal Progresywny | |
Podsumowując: "[...] łatwo zauważyć, że muzycy Everon
solidnie opanowali prog rockowe rzemiosło. Nie są w tej sztuce uczniami
na ocenę bardzo dobrą, ale potrafią wykuć i uczciwie odtworzyć
sprawdzone, znane już patenty"
Konrad Sebastian Morawski


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz