Transmutacja oznacza przemianę. Rzeczywistość, w której żyjemy zmienia się. Transmutuje. Kierunek tej przemiany nie wydaje się jednak optymistyczny, bo kondycja współczesnego człowieka poddawana jest próbie. Mierzymy się ze sztuczną inteligencją, która coraz bardziej wyręcza człowieka w codziennych obowiązkach. Sztuczna inteligencja przejmuje też pierwiastki twórcze - pisząc słowa, malując grafiki i tworząc muzykę. Karmakanic jest wolny od sztucznej inteligencji, co mastermind zespołu Jonas Reingold przyznaje we wkładce do nowego albumu grupy zatytułowanego "Transmutation".
Dzieło wydane prawie dekadę po ostatnim albumie Karmakanic, czyli "Dot" z 2016 roku, zawiera siedem utworów, będących wyborną ilustracją wszechstronności rocka progresywnego. W zawartości "Transmutation" można usłyszeć niezwykle bogatą paletę wpływów, choć album nie traci przy tym tożsamości. Brzmi logicznie, spójnie i porywająco, co przy obecności wielu asów gatunku, a zarazem silnych osobowości wcale nie musiało okazać się sukcesem. Dość powiedzieć, że na krążku wystąpiło przeszło dwudziestu muzyków, spośród których większość wywodzi się ze szwedzkiej, amerykańskiej i brytyjskiej szkoły rocka progresywnego. Trzymajcie się mocno. W nagrywaniu muzyki zawartej na "Transmutation" brali udział m.in. Andy Tillison, Nick D'Virgilio, John Mitchell i Steve Hackett. To dopiero początek imponującej listy artystów, których zebrał Jonas Reingold. W sumie więc ten znakomity multiinstrumentalista, wokalista i producent wykonał kawał pracy, aby połączyć te wszystkie zacne wrażliwości i nadać wyraźnego kształtu albumowi "Transmutation". Znalazło się tu także miejsce na trochę metafizyki, ponieważ partie na krążek były nagrywane w kilkunastu studiach. Finalny efekt przerósł oczekiwania chyba nawet samego Reingolda.
Dzieło wydane prawie dekadę po ostatnim albumie Karmakanic, czyli "Dot" z 2016 roku, zawiera siedem utworów, będących wyborną ilustracją wszechstronności rocka progresywnego. W zawartości "Transmutation" można usłyszeć niezwykle bogatą paletę wpływów, choć album nie traci przy tym tożsamości. Brzmi logicznie, spójnie i porywająco, co przy obecności wielu asów gatunku, a zarazem silnych osobowości wcale nie musiało okazać się sukcesem. Dość powiedzieć, że na krążku wystąpiło przeszło dwudziestu muzyków, spośród których większość wywodzi się ze szwedzkiej, amerykańskiej i brytyjskiej szkoły rocka progresywnego. Trzymajcie się mocno. W nagrywaniu muzyki zawartej na "Transmutation" brali udział m.in. Andy Tillison, Nick D'Virgilio, John Mitchell i Steve Hackett. To dopiero początek imponującej listy artystów, których zebrał Jonas Reingold. W sumie więc ten znakomity multiinstrumentalista, wokalista i producent wykonał kawał pracy, aby połączyć te wszystkie zacne wrażliwości i nadać wyraźnego kształtu albumowi "Transmutation". Znalazło się tu także miejsce na trochę metafizyki, ponieważ partie na krążek były nagrywane w kilkunastu studiach. Finalny efekt przerósł oczekiwania chyba nawet samego Reingolda.
Sensacyjne otwarcie krążka pod postacią instrumentalnego kawałka "Brace For Impact" przyciąga i magnetyzuje. W klubowym wyścigu Hammondów, gitar i perkusji wygrywa Karmakanic. Tak dobrego wejścia do albumu nie słyszałem już dawno! Żywiołowe riffy gitarowe wprowadzają do świata kapitalnych improwizacji i gitarowych sztuczek, a klawiszowe rozmowy Andy'ego Tillisona i Lalle Larssona docierają do artystycznej wirtuozerii. Jest jeszcze bas Jonasa Reingolda, niczym różdżka, która ożywia to, co niematerialne i sprawia, że ta muzyka brzmi fantastycznie. W istocie album napisany i tworzony niezależnymi środkami stanowi zarówno jeden z najlepszych materiałów Karmakanic, jak również jest jednym z najmocniejszych wydawnictw na scenie szwedzkiego rocka progresywnego w ostatnich latach. Brzmienie, wszechstronność, zróżnicowanie, niesamowite zagrywki i konstrukcja poszczególnych utworów pozwalają zapamiętać się na długo. To wizytówka Karmakanic. Znak jakości dla szwedzkiego rocka progresywnego.
Kolejne kompozycje współbrzmią ze sobą, tworząc piękny, harmonijny efekt, który spaja charakterystyczna, ciepła atmosfera. Warto przypomnieć, że Jonas Reingold na wszystkich dotychczasowych albumach Karmakanic zawsze tworzył przynajmniej jedną rozbudowaną, wielowątkową kompozycję. Nie jest inaczej w przypadku dzieła "Transmutation". Utwór tytułowy - dodatkowo opatrzony podtytułem "The Constant Change of Everything" - wpisuje się w progresywne podróże Reingolda. Trwająca prawie dwadzieścia trzy minuty kompozycja to pokaz możliwości Karmakanic. Zachwyca bogactwem instrumentów, w tym fantastycznymi wypuszczeniami na poziomie gitar oraz instrumentów klawiszowych. Rewelacyjnie brzmią instrumentalne dialogi Hammondów Andy'ego Tillsona i sekcji gitarowo-perkusyjnej dowodzonej przez Jonasa Reingolda. Wielowymiarowo prezentuje się sekcja wokalna, bo usłyszymy tu aż czwórkę wokalistów. W konsekwentnie budowanej strukturze utworu zmieniają się jego tempo oraz nastrój, a dźwiękowe smaczki, jak akustyczna partia Steve'a Hacketta, są niczym ocean, w którym słuchacze będą chcieli nurkować.
Album "Transmutation" w zdecydowanej części spaja właściwe dla szwedzkiego prog rocka słoneczne brzmienie. W takich kompozycjach jak "End Of The Road", "We Got The World in Our Hands" i "Gotta Lose This Ball and Chain" od razu słychać, że mamy do czynienia z przedstawicielem tego gatunku, w tym przypadku - Karmakanic. Wielowątkowe struktury utworów, rozmaitości na poziomie instrumentalnym (fantastyczne klawisze, fantastyczne gitary!) i różnorodna sekcja wokalna (łącznie na krążku usłyszymy sześciu wokalistów) budują ID zespołu. Karmakanic nigdzie się nie spieszy, kombinuje z tempem tych kompozycji, pozwala sobie na dużo autonomicznych partii, a także zachwyca solówkami. Słowem: naprawdę dobra ekspozycja szwedzkiego prog rocka, wielowymiarowa i pełna błyskotliwych momentów. Warto dodać, że fragmentami słoneczny sound ustępuje żywiołom. Tak jak przy otwarciu albumu ("Bracing For Impact"), tak w nomen omen kosmicznym utworze "Cosmic Love" wyłania się charakterny, elektroniczny motyw, niemalże skrojony pod styl wokalny Johna Mitchella. Czysta prog rockowa energia. Natomiast do stanu w okolice melancholii wprowadza numer "All That Glitters Is Not Gold" z emocjonującymi partiami saksofonu Roba Townsenda.
Podsumowując: zespół Karmakanic w 2025 roku powrócił ze świetnym albumem. Słuchając "Transmutation" łatwo odczuć, że to dzieło napisane i nagrane przez legendę szwedzkiego rocka progresywnego Jonasa Reingolda oraz inne znakomitości z tego nieposiadającego granic świata muzyki. Album zachwyca swoim brzmieniem i ogromną paletą pomysłów. "Transmutation" pozwala uwierzyć, że rock progresywny w swoim klasycznym wydaniu ma się naprawdę dobrze, a talentu i doświadczenia nie jest w stanie zastąpić sztuczna inteligencja. Nowy krążek Karmakanic oferuje też wspaniałe, ponadczasowe przesłanie - woła o równość między wszystkimi ludźmi. Jeżeli więc potrzebna nam jest dziś transmutacja w sensie muzycznym, to tylko w kierunku klasycznego prog rocka prezentowanego przez Karmakanic.
Kolejne kompozycje współbrzmią ze sobą, tworząc piękny, harmonijny efekt, który spaja charakterystyczna, ciepła atmosfera. Warto przypomnieć, że Jonas Reingold na wszystkich dotychczasowych albumach Karmakanic zawsze tworzył przynajmniej jedną rozbudowaną, wielowątkową kompozycję. Nie jest inaczej w przypadku dzieła "Transmutation". Utwór tytułowy - dodatkowo opatrzony podtytułem "The Constant Change of Everything" - wpisuje się w progresywne podróże Reingolda. Trwająca prawie dwadzieścia trzy minuty kompozycja to pokaz możliwości Karmakanic. Zachwyca bogactwem instrumentów, w tym fantastycznymi wypuszczeniami na poziomie gitar oraz instrumentów klawiszowych. Rewelacyjnie brzmią instrumentalne dialogi Hammondów Andy'ego Tillsona i sekcji gitarowo-perkusyjnej dowodzonej przez Jonasa Reingolda. Wielowymiarowo prezentuje się sekcja wokalna, bo usłyszymy tu aż czwórkę wokalistów. W konsekwentnie budowanej strukturze utworu zmieniają się jego tempo oraz nastrój, a dźwiękowe smaczki, jak akustyczna partia Steve'a Hacketta, są niczym ocean, w którym słuchacze będą chcieli nurkować.
Album "Transmutation" w zdecydowanej części spaja właściwe dla szwedzkiego prog rocka słoneczne brzmienie. W takich kompozycjach jak "End Of The Road", "We Got The World in Our Hands" i "Gotta Lose This Ball and Chain" od razu słychać, że mamy do czynienia z przedstawicielem tego gatunku, w tym przypadku - Karmakanic. Wielowątkowe struktury utworów, rozmaitości na poziomie instrumentalnym (fantastyczne klawisze, fantastyczne gitary!) i różnorodna sekcja wokalna (łącznie na krążku usłyszymy sześciu wokalistów) budują ID zespołu. Karmakanic nigdzie się nie spieszy, kombinuje z tempem tych kompozycji, pozwala sobie na dużo autonomicznych partii, a także zachwyca solówkami. Słowem: naprawdę dobra ekspozycja szwedzkiego prog rocka, wielowymiarowa i pełna błyskotliwych momentów. Warto dodać, że fragmentami słoneczny sound ustępuje żywiołom. Tak jak przy otwarciu albumu ("Bracing For Impact"), tak w nomen omen kosmicznym utworze "Cosmic Love" wyłania się charakterny, elektroniczny motyw, niemalże skrojony pod styl wokalny Johna Mitchella. Czysta prog rockowa energia. Natomiast do stanu w okolice melancholii wprowadza numer "All That Glitters Is Not Gold" z emocjonującymi partiami saksofonu Roba Townsenda.
Podsumowując: zespół Karmakanic w 2025 roku powrócił ze świetnym albumem. Słuchając "Transmutation" łatwo odczuć, że to dzieło napisane i nagrane przez legendę szwedzkiego rocka progresywnego Jonasa Reingolda oraz inne znakomitości z tego nieposiadającego granic świata muzyki. Album zachwyca swoim brzmieniem i ogromną paletą pomysłów. "Transmutation" pozwala uwierzyć, że rock progresywny w swoim klasycznym wydaniu ma się naprawdę dobrze, a talentu i doświadczenia nie jest w stanie zastąpić sztuczna inteligencja. Nowy krążek Karmakanic oferuje też wspaniałe, ponadczasowe przesłanie - woła o równość między wszystkimi ludźmi. Jeżeli więc potrzebna nam jest dziś transmutacja w sensie muzycznym, to tylko w kierunku klasycznego prog rocka prezentowanego przez Karmakanic.
Ocena: 9/10
_MEMOpozmroku Skład: Jonas Reingold (b, g, ik, w), Krister Jonsson (g), Göran Edman (w), Lalle Larsson (ik), a także Andy Tillison (ik, klar), Simon Phillips (ip, p), Jan-Olof Jonsson (g), Luke Machin (g), John Mitchell (g, w), Randy McStine (g, w), Geri Schuller (ik), Craig Blundell (p), Dina Höblinger (w), Lelo Nika (akordeon), Markus Lukastik (flet), Rob Townsend (sax), Tomas Bodin (ik), Sven Cirnski (g), Nick D'Virgilio (p), Steve Hackett (g), Amanda Lehmann (w), Roger King (ik) Tracklista: 1. Bracing For Impact 2. End Of The Road 3. Cosmic Love 4. We Got The World in Our Hands 5. All That Glitters Is Not Gold 6. Gotta Lose This Ball and Chain 7. Transmutation (The Constant Change Of Everything) Produkcja: Jonas Reingold Dystrybucja: Reingold Records Kraj: Szwecja Rok wydania: 2025 | |
| Gatunek: Rock Progresywny | |
Podsumowując: "W
istocie album [...] stanowi zarówno
jeden z najlepszych materiałów Karmakanic, jak również jest jednym z
najmocniejszych wydawnictw na scenie szwedzkiego rocka progresywnego w
ostatnich latach"
Konrad Sebastian Morawski


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz