Cytując serialowego klasyka: "No, to będzie jeb, albo łubudu!".
Wow! Ale czad! Krążek zatytułowany niczym plan inwazji na Polskę, "Übercode Œuvre", okazuje się jednym z najlepszych tegorocznych nagrań z szeroko rozumianego świata rocka i metalu progresywnego, przy czym autorzy tego albumu, zespół Panzerballett, deklarują w swoich utworach również przywiązanie do jazz fusion, latino jazzu, funku, hardcore i death metalu. Brzmi nieprawdopodobnie? Ba! Trzeba mocno zapiąć pasy, jeszcze mocniej otworzyć duszę i dać się porwać kompozycjom zawartym na "Übercode Œuvre", bo to fantastyczny, wszechstronny i absolutnie oryginalny album.
Jeśli kapela nazywa się Panzerballett to jej pochodzenie nie będzie żadną tajemnicą. Jednak wbrew wyobrażeniom o niemieckim pragmatyzmie to ten projekt made in Germany ma łączyć rozmaite wpływy muzyczne, a nawet i muzyków wywodzących się z różnych światów. Kapela funkcjonuje już przeszło dwadzieścia lat, a przez osiem wydanych przez nią płyt faktycznie przewinęła się liczna grupa muzyków. W pierwszych latach działalności Panzerballett mobilizacja następowała głównie z Niemiec i Austrii. Wszak twórca tego muzycznego zamieszania Jan Zehrfeld to dość znany gitarzysta na niemieckim rynku muzycznym, więc i jego lokalne kontakty też są rozbudowane w tej części świata. Stworzył on Panzerballett z saksofonistą Gregorem Bürgerem, basistą Florianem Schmidtem i perkusistą Maxem Bucherem. Żadnego z nich nie ma już dziś w składzie Panzerballett, ale filozofia zespołu się nie zmienia, o czym najlepiej świadczy album "Übercode Œuvre".
Wow! Ale czad! Krążek zatytułowany niczym plan inwazji na Polskę, "Übercode Œuvre", okazuje się jednym z najlepszych tegorocznych nagrań z szeroko rozumianego świata rocka i metalu progresywnego, przy czym autorzy tego albumu, zespół Panzerballett, deklarują w swoich utworach również przywiązanie do jazz fusion, latino jazzu, funku, hardcore i death metalu. Brzmi nieprawdopodobnie? Ba! Trzeba mocno zapiąć pasy, jeszcze mocniej otworzyć duszę i dać się porwać kompozycjom zawartym na "Übercode Œuvre", bo to fantastyczny, wszechstronny i absolutnie oryginalny album.
Jeśli kapela nazywa się Panzerballett to jej pochodzenie nie będzie żadną tajemnicą. Jednak wbrew wyobrażeniom o niemieckim pragmatyzmie to ten projekt made in Germany ma łączyć rozmaite wpływy muzyczne, a nawet i muzyków wywodzących się z różnych światów. Kapela funkcjonuje już przeszło dwadzieścia lat, a przez osiem wydanych przez nią płyt faktycznie przewinęła się liczna grupa muzyków. W pierwszych latach działalności Panzerballett mobilizacja następowała głównie z Niemiec i Austrii. Wszak twórca tego muzycznego zamieszania Jan Zehrfeld to dość znany gitarzysta na niemieckim rynku muzycznym, więc i jego lokalne kontakty też są rozbudowane w tej części świata. Stworzył on Panzerballett z saksofonistą Gregorem Bürgerem, basistą Florianem Schmidtem i perkusistą Maxem Bucherem. Żadnego z nich nie ma już dziś w składzie Panzerballett, ale filozofia zespołu się nie zmienia, o czym najlepiej świadczy album "Übercode Œuvre".
Drugi raz z rzędu na krążku niemieckiego projektu wystąpili słynni w prog rockowym świecie Virgil Donati i Marco Minnemann. Poza wspomnianymi drummerami usłyszymy tu także muzyków m.in. ze Szwecji, Wielkiej Brytanii i Rosji. Oczywiście Virgil Donati i Marco Minnemann robią różnicę, daje się tu usłyszeć w utworach, w których występują, ale pozostała część instrumentalistów rewelacyjnie wpisała się w wysoką jakość dzieła. Łącznie zostało tu zaprezentowanych dziewięć utworów, które - drogi czytelniku - dosłownie Cię rozjadą. Intensywny klimat, duże natężenie zagrywek sekcji gitarowo-perkusyjnej, a do tego niemalże wszechobecny saksofon tworzą materiał wyrafinowany, ale i bardzo bezpośredni. Duża to sztuka, gdy na dystansie całego albumu wokale właściwie nie istnieją. Odzywają się niemal wyłącznie instrumenty, ale mające ogromną siłę rażenia.
Album "Übercode Œuvre" jest niczym niemiecki walec: grzmi ciężkimi riffami gitarowymi i zachwyca znakomitymi solówkami gitarowymi (moje ulubione to popisy Joe Doblhofera i Rafaela Trujillo w "Bleed" oraz Jana Zehrfelda w "Alien Hip Hop"). Czasem przygnębia, częściej fascynuje. Kombinacja różnych stylów muzycznych brzmi tyleż zaskakująco i ekstrawagancko, co porywająco. Nie zabrakło tu także miejsca na crimsonowskie eksperymenty ("Seven Steps To Hell", "The Devil's Staircase"), a wszechobecny saksofon uzupełnia atmosferę rocka i wykwintu. Jeśli podstawowi instrumentaliści Panzerballet są chirurgami, to wszelkie partie saksofonu są chirurgią duszy. Najczęściej gra na nim Florian Fennes, choć w utworze "Andromeda" usłyszymy też Georga Gratzera. Całość współgra, brzmi harmonijnie i wizjonersko.
Panzerballett w zawartości "Übercode Œuvre" to przede wszystkim wiele kierunków muzycznych zszytych nićmi muzycznego porozumienia. Trudno każdy z kolejnych utworów przypisywać konkretnemu gatunkowi. Miażdżące, około-brutalne riffy gitarowe są integralną częścią takich utworów jak "Bleed", "The Four Seasons - Summer", czy "Pick Up The Pieces", ale na ich dystansie słyszymy również totalne jazzowe odjazdy. W niektórych utworach kapela eksponuje więcej jazzu i okolic tego gatunku ("Alien Hip Hop", "Andromeda"), ale wciąż daje się odczuć charakterystyczną dla niej wielowymiarowość. Porywające dialogi jazzu z metalem ("Pick Up The Pieces") to jedno, ale już interpretowanie twórczości klasyków muzyki poważnej to drugie. Antonio Vivaldi, György Ligeti, Ludwig van Beethoven - oni wszyscy znajdują się w zawartości "Übercode Œuvre".
Chyba najbardziej wymyślnym interpretowaniem twórczości muzyków poważnych jest kompozycja "Ode To Joy". Fragmentami brzmi to niczym z operetki. Zamknij oczy, wyobraź sobie, że śnisz. W tle kłócą się wypudrowane diwy z death metalową suką. Kłótnię podpala jakaś zadziorna gitara. Tak, to wszystko wciąż brzmi. Jest jednym z najdziwniejszych utworów, jakie kiedykolwiek usłyszałem. Jego surrealizm czasem mnie przeraża, szczególnie po obejrzeniu teledysku. "Ode To Joy" ma też swoją wersję instrumentalną na krążku, w której główną rolę odgrywają Jan Zehrfeld, Virgil Donati i Florian Fennes. Wciąż brzmi bardzo ekspresyjnie, ale tym razem już nieco bardziej smacznie, w eksperymentach i w improwizacjach.
W sumie więc album "Übercode Œuvre" okazuje się niesamowitą podróżą do kopalni dźwięków. Jan Zehrfeld wykonał tytaniczną pracę, aby nadać kształtu muzyce Panzerballett, w której spotkała się ze sobą tak duża liczba muzycznych talentów, doświadczenia i skumulowanej energii. Pomimo eksplorowania teoretycznie odległych od siebie światów jazzu i metalu całość brzmi znakomicie. To wizjonerski album, w którym nie brakuje spektakularnych momentów, takich jak solówka perkusyjna Virgila Donatiego w utworze "Alien Hip Hop", która po prostu urywa głowę, czy też reinterpretowania twórczości klasyków muzyki poważnej albo kapitalnych momentów gitarowych. To dzieło niepozbawione eksperymentu, wybuchowe, odważne i odkrywcze. Jeb! Łubudu!
Ocena: 9/10
_MEMOpozmroku Skład: Jan Zehrfeld (g), a także Sebastian Lanser (p), Morgan Ågren (p), Marco Minnemann (p), Virgil Donati (p), Anika Nilles (p), Florian Fennes (sax), Georg Gratzer (sax), Andromeda Anarchia (w), Conny Kreitmeier (w), Chris Clark (ik), Michael Hornek (ik), Joe Doblhofer (g), Rafael Trujillo (g) Tracklista: 1. Bleed 2. Seven Steps to Hell 3. The Four Seasons: Summer 4. Alien Hip Hop 5. Andromeda 6. Ode to Joy (vocal) 7. Pick Up The Pieces 8. The Devil's Staircase 9. Ode to Joy Produkcja: Jan Zehrfeld, Victor Bullok Dystrybucja: Hostile City Distribution Kraj: Niemcy Rok wydania: 2025 | |
| Gatunek: Metal Progresywny, Rock Progresywny, Jazz Fusion, Metal Eksperymentalny, Rock Eksperymentalny | |
Podsumowując: "Łącznie zostało tu zaprezentowanych
dziewięć utworów, które - drogi czytelniku - dosłownie Cię rozjadą.
Intensywny klimat, duże natężenie zagrywek sekcji gitarowo-perkusyjnej, a
do tego niemalże wszechobecny saksofon tworzą materiał wyrafinowany,
ale i bardzo bezpośredni"
Konrad Sebastian Morawski


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz